19 lutego 2026

All you need is love...

...czyli jak zniknąć na sześć lat, a później wrócić do pisania. Przez miłość. Więc z racji tego powrotu mój subiektywny wybór piosenek o miłości, według klucza z Dil se... mojego najukochańszego indyjskiego filmu o miłości, który po seansie zostawił  mnie ze szczęką opadniętą do podłogi. Ze specjalną dedykacją dla tego, który przypomniał mi, że kocham pisać :)

9 grudnia 2020

17 lipca 2020

23 czerwca 2020

8 maja 2020

Zbroja, tarcza i młot, czyli stosik #1

Może to będzie "nowa świecka tradycja" jaka urodzi się na tym blogu, a może to będzie tylko jednorazowy występ. Czas pokaże, a na razie zapraszam was, na zapoznanie się z moimi stosikiem będącym odreagowaniem "czasów kwarantanny" i świętowaniem powrotu na Marsa.

3 maja 2020

Jaram się... (14)

Tu miał być wstęp. Jak zwykle krótki i dowcipny, ale pomysł uciekł. A raczej przyleźć nie raczył, więc będzie zwyczajnie. Jara mnie:

  • Oficer i dżentelmen.
    Absolutnie genialny (dla mnie) film będący ucieleśnieniem połowy moich fanfików jakie chciałam napisać do Roswell. A młody Richard Gere jest łudząco podobny do Brendana Fehra, więc mój zaciesz wylądował na orbicie geostacjonarnej.
  • Stargate SG-1.
    Spróbowałam oglądać i się okazało że mogę i co najlepsze mogę się jarać jak za dawnych czasów. Więc machnęłam sobie maraton złożony z 10x14 The Shroud (pl Całun), 5x21 Meridian (Zenit), oraz 7x06 Lifeboat (pl. Kapsuła ratunkowa). I po tym ostatnim zaciesz poleciał w kosmos badać Układ Słoneczny, bo może nie jest to najlepszy odcinek serialu (serio, historia nie jest jakaś wybitna), ale Shanks genialnie gra w nim Jacksona, który musi dzielić ciało z kilkoma innymi osobami. Jak zaciesz wróci z kosmosu, to może napiszę o ulubionych odcinkach, bo chyba jeszcze tego tu nie było.
  • Przełęcz ocalonych.
    Wygrzebałam płytę, bo postanowiłam napisać ciąg dalszy o ulubionych filmach (to chyba najdłużej trwająca seria na tym blogu, a jeszcze do połowy nie dojechałam) i zaciesz opuścił Układ Słoneczny. Bo Andrew Garfield nie dość, ze jest przystojny, charyzmatyczny, to jeszcze jest pierońsko dobrym aktorem, Mel Gibson kręci fanatyczne filmy, a Desmond Doss jest prawdziwym super bohaterem.
  • Isolation
    The Confessions of Dorian Gray, moja ukochana seria do słuchania doczekała się odcinka specjalnego na czas izolacji, a to oznacza, że czas przypomnieć sobie pierwsze trzy sezony (pamietaj!, nie przed snem, bo znowu pół nocy spać nie będziesz mogła) i nadrobić dwa zaległe wraz ze wszystkimi odcinkami specjalnymi, a jeśli będą w połowie tak dobre jak genialny sezon trzeci, to zaciesz chyba galaktykę opuści.
  • Psałterz codzienny.
    Lubię psalmy i postanowiłam czytać je w sposób bardziej uporządkowany i w związku z tym nabyłam rzeczoną pozycję. I miesiąc czasu zajęło mi zrozumienie jej układu, co niewątpliwie świadczy o moim wybitnym geniuszu i niezwykłej szybkości rozumowania. Aż sama jestem pod jego wrażeniem.

26 lutego 2020

1 stycznia 2020

28 listopada 2019

Teraz Polska, czyli ukochanych filmów część III

Pisać, pisać mi się chce i tym razem nie mam problemu z wyborem tematu, tym bardziej, że czeka na mnie kilka zaległych projektów. Chociażby ten o ulubionych filmach, który z planowanej setki zaprezentował tylko dwadzieścia tytułów. Ale jak mawiają co się odwlecze, to nie uciecze więc dziś zapraszam na część trzecią. Z racji niedawnej 101 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę poświęconą wyłącznie polskiej kinematografii.

24 października 2019

17 października 2019

Jaram się... (13)

Tym razem na bogato, jak Rzym za Nerona, bo jubileuszowo (wszak, to już trzynaste wydanie),  i bardzo różnorodnie, bo nie jak do tej pory tylko popkulturowo.  A jara mnie:
  • Love Box od Liloppi
    Czyli dwa wyjątkowe (i limitowane) Swingi w towarzystwie dziewiarskich gadżetów. Swingi poznałam rok temu i przez ten rok dorobiłam się ich sporej kolekcji, ale takiej pokusie jak Love Box oprzeć się nie mogłam. Tym bardziej, że pani Karolina tworzy obłędne zestawienia kolorystyczne (przykłady)
  • Na skraju jutra.
    Jaki to fajny film. Poza sama końcówką, która trochę sensu dla mnie nie ma, ale jestem w stanie mu to wybaczyć, bo cała reszta działa dobrze i bawi. Dla mnie to taki idealny film i do dziergania i do pojarania się Tomem Cruise'm, który może i jest walniętym scjentologiem, ale na pewno jest świetnym aktorem. I chociaż nigdy nie był jednym z moich obiektów uwielbienia, to chyba czas to zmienić i zapoznać się z resztą jego filmów.
    Przepis na idealny film dla Preity: weź Dzień świstaka, dodaj do niego złych kosmitów,
    całość dopraw sporo dozą rozwałki i przystojnym Tomem Cruise'm.
  • Pakiet świeżo kupionych książek kucharskich
    Wszystko zaczęło się od tego, że po kilku latach marudzenia mojego lekarza, w końcu poszłam do dietetyka. A ponieważ ja nie należę do tych co grzecznie i bez dyskusji przyjmują nakazy innych, więc pierwszy zestaw przepisów od dietetyka wylądował w koszu, a ja skończyłam polując na książki kucharskie. I tak w ciągu dwóch miesięcy dorobiłam się ich pokaźnego stosu.
    Ile książek kucharskich można kupić w ciągu dwóch miesięcy?
    Jak widać na załączonym obrazku całkiem sporo.
  • Wszystkie życia świata
    Vampircia wróciła do pisania fanfików, a ja wróciłam do czytania. I przepadałam, bo Wszystkie życia świata wciągają niczym czarna dziura. I wcale nie trzeba znać fandomu, żeby dobrze się bawić. Jak nie wierzycie sprawdźcie sami.
  • Finbella (Phinbella)
    Chyba pierwszy w moim życiu kreskówkowy paring, który pobił moje serce i sprawił że uwielbienie dla serialu, które i tak latało wysoko nad ziemią postanowiło opuścić nasz układ słoneczny. A to wszystko dzięki odcinkowi Act Your Age
    Finbella, czyli Fineasz Flynn i Izabela Garcia-Shapiro z rzeczonego odcinka

1 marca 2019

24 lutego 2019

Trzynaście powodów...

...za które uwielbiam Stargate. Z dedykacją dla Oscara Readmore, który kilka miesięcy temu na forum Polskiej Bazy Opowiadań i Fanfiction dał mi takie zadanie. Wersja nieco rozszerzona, ponieważ miałam tych powodów podać tylko dziesięć, ale dziesiątki są takie oklepane, więc u mnie jest ich 13. I to nawet ułożonych w numerowaną listę.

23 lutego 2019

"I thought you didn't care."

To jeden z tych wpisów z kategorii "czasami człowiek musi, inaczej się udusi". A ja muszę podzielić się ze światem, całkowicie temu światu zbędną wiedzą, że kocham, wielbię i jaram się jak wypalana trawa na rowie Ściganym. A dokładniej to szeryfem Samuelem Gerardem (w tej roli boski Tommy Lee Jones), który na początku jawi się jako zimny skurczybyk, dla którego liczy się tylko schwytanie zbiega, a na końcu...

Teraz już wiem skąd w mojej głowie od dawien dawna roi się antagonista, który w ostatecznym rozrachunku ratuje głównego bohatera i dba o jego bezpieczeństwo. I kurcze, ale żaden z moich bohaterów nie jest w stanie zbliżyć się do ideału jakim jest Samuel Gerard.

28 stycznia 2019

Mój portret (4/5)

To nie jest prawda, że na końcu jest najtrudniej. Jak już widać koniec, to zawsze jakieś siły, by do niego dopełznąć się znajdą. Najgorzej jest tak mniej więcej w połowie lub tuż za nią. I dlatego na kolejną część zupełnie zbędnych informacji na mój temat trzeba było czekać tak długo. Ale w końcu jest i jak ktoś ma ochotę, to zapraszam do lektury.

12 sierpnia 2018

23 lipca 2018

Słowo na P

To co mnie czasami w rękodziele bardzo irytuje to mocne podkreślanie, że końcowy produkt powstaje z miłości i pasji, zamiast jasnego i prostego wyjaśnienia, co zostało użyte i ją techniką wykonane. Ale nie mogę zaprzeczyć, że za każdym rękodzielniczym produktem kryje się jakaś historia. Więc dzisiaj ja opowiem jedną ze swoich.

12 czerwca 2018

6 czerwca 2018

31 maja 2018