Bo mi się harlequiny i literatura współczesna znudziły, więc potrzebuję czegoś zupełnie odmiennego, zarówno w formie, jak i w treści. A czyż najlepiej warunku tego spełniać nie będzie W poszukiwaniu straconego czasu?
Chęć przeczytania tego bynajmniej nie wynika ze snobizmu i próby szpanowania: Spójrzcie, Prousta czytam, ale z autentycznego uwielbienia dla dzieła. W poszukiwaniu straconego czasu już kiedyś czytałam. Dawno, dawno temu, i co prawda tylko tom pierwszy, ale czytałam. I się w specyficznym stylu Prousta zakochałam, przy czym nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Przeczytanie W stronę Swanna zajęło mi ponad półtora roku i udało się dopiero za drugim (a może i trzecim) podejściem, bo zasypiałam po kilku stronach, gubiłam się w zdaniach tak długich, że na ich końcu człowiek nie pamiętał już, o czym był początek i miałam problem z odnalezieniem się w opisywanej historii. Ale z czasem przyzwyczaiłam się do specyficznego stylu, polubiłam powolną narrację oraz brak zaskakującej intrygi i akcji pędzącej do przodu w zastraszającym tempie. I kiedy zamknęłam tom pierwszy, przez długi, bardzo długi czas nie mogłam znaleźć kolejnej książki do czytania; po drugi tom nie byłam jeszcze gotowa sięgnąć, a każda inna książka nijak mi stylem nie odpowiadała.
Ale Proust mi w pamięć zapadł, bardzo mocno i bardzo głęboko, i czasami chęć przeczytania kolejnych tomów dawała o sobie znać, ale z różnych przyczyn nie była wcielana w czyn. Aż do dnia dzisiejszego, kiedy to wyciągnęłam z półki przykurzony nieco tom pierwszy i z determinacją godną lepszej sprawy zaczęłam poszukiwania pozostałych na allegro, oraz rozważania nad tym, jakie wydanie (i w jakim stanie) w komplecie chcę na półce postawić, oraz czy mnie na taki zakup stać, bo Proust, w zależności od wydania i stanu, w jakim się ono znajduje, jest dość drogi. Ale na ostateczną decyzję mam jeszcze trochę czasu, a póki co czytam ów tom pierwszy, tym razem bez gubienia się i zasypiania w trakcie lektury, i znów się Proustem zachwycam.