12 listopada 2014

Mam dobry dzień...

A może i nie? No bo nadzieja na spełnienie jednego życiowych marzeń znowu legła w gruzach, a mojego psa potrącił samochód. Ale za miesiąc będę mieć kolejną szansę na spełnienie marzeń, psi wypadek miał miejsce na podwórku, podczas parkowania, więc samochód nie jechał zbyt szybko, dzięki czemu pies jest tylko lekko poobijany, dziś w końcu miał premierę trzeci sezon The Confessions of Dorian Gray, co oznacza, że przez najbliższy tydzień nikt inny, poza Dorianem nie będzie dla mnie istniał, no i w końcu dorwałam pierwszą książkę z cyklu Zatoka Cedrów. Zatem skoro dobrych rzeczy było dziś więcej, więc może jednak to jest mój dobry dzień. A przynajmniej chcę w to wierzyć.

13 października 2014

Sen zimowy

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania (...)
Koh 3,1-3
A dla mnie czas najwyższy spakować manatki i opuścić marsjańskie odmęty, bo emocjonalny rollercoaster jaki mi zafundował ten rok wyczerpał ostatnie rezerwy mojej energii i chęci robienia czegokolwiek. Tak więc, zapadam w sen zimowy, z nadzieją, że kiedy przyjdzie wiosna, wszystko się jakoś ułoży.

30 września 2014

Jaram się... (9)

Jesień idzie, zimno się robi, a mi umysł płonie i jaram się niczym stonka wykopkami, ponieważ:
  • Czytam książki ze świata Stargate, i o ile Stargate SG-1 Ashley McConnell jest co najwyżej poprawną adaptacją odcinka Children of Goods (autorka zdecydowanie nie wykorzystała potencjału drzemiącego w tej historii), tak Sacrifice Moon Julie Fortune jest naprawdę fantastyczną opowieścią o przygodach Jedynki i ich wzajemnych relacjach. A co najważniejsze O'Neill jest dokładnie taki jaki powinien być.
  • Ponieważ książki są długie, a czytanie idzie mi powoli zabrałam się również za fanfiki ze świata Stargate. Głównie te skupiające się na przyjaźni między Jackiem i Danielem, bo próba przeczytania  slashu skończyła się... źle. I w ten sposób trafiłam na prace clair beaubien, po których mój poziom świrowania na punkcie Jacka i Daniela osiągnął stan krytyczny (czyt. Preity zawinięta w kocyk, z kubkiem gorącej herbaty śni na jawie i czyta po raz setny ulubione fragmenty). No ale po fikach takich jak Boundaries, Need, Rothman lub Safe Home naprawdę nie da się nie świrować.
  • Oglądam Saving Hope - serial będący powrotem na mały ekran (w roli głównej) Michaela Shanksa. A właściwie to próbuję oglądać, bo przez nadmierne obecnie ujaranie się Danielem Jacksonem, które przekłada się również na grającego go aktora, włączył mi się system bezpieczeństwa, który skutecznie mnie od tego oglądania odwodzi. W końcu trzeba chodzić do pracy i jakoś w miarę normalnie wyglądać, a nie szczerzyć się głupio do całego świata. Ale cieszy mnie premiera trzeciego sezonu i zapowiedź DVD z drugim na brytyjskim amazonie, co oznacza, że za jakiś czas będę mogła kolejną zdobycz ustawić na półce (jak tylko znajdę jakiś kawałek wolnego miejsca).

7 września 2014

Cztery rzeczy, które przeoczyłam…

...oglądając Children of Gods po raz pierwszy. Mimo licznych powtórek na Pulsie, nigdy nie było mi dane obejrzeć tej historii w całości, bo zawsze jakoś udało mi się włączyć odcinek w połowie, albo coś mnie w trakcie od oglądania odciągało. Ale w końcu go obejrzałam, i okazało się, że kilka ciekawych rzeczy przegapiłam.

3 września 2014

Pantofelki dla Kopciuszka

I dla księcia również, ponieważ mamy XXI wiek i równouprawnienie, więc książęta również buty gubić mogą. Tylko gorzej, że książęta oprócz swoich, potrafią zgubić również buty swojej drugiej połówki. Tak jak Panu i Władcy udało się to ostatnio z naszymi butami. A było to tak...