26 listopada 2015

Misja na Marsa: Rok (trzeci), którego nie było...

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nadal żyję i miewam się nawet całkiem dobrze. Tylko pisać mi się przez ostatni rok nie chciało. I w sumie nadal za bardzo nie chce, ale gdzieś powoli zaczyna pojawiać się tęsknota za radosno-smętno-narzekającym paplaniem jakie zawsze było na tym blogu. A ponieważ marsjańskie odmęty skończyły w tym roku już trzy lata, więc przydałoby się jakieś podsumowanie. A skoro tego roku nie było, więc zamiast tradycyjnego podsumowania megalomański przegląd najlepszych (moim zdaniem) tekstów, jakie znalazły się na tym blogu. W liczbie sztuk dziewięciu. Po trzy za każdy rok.

Trzy… Dwa… Jeden… Start!

13 sierpnia 2015

Harry Potter i Gwiezdne Wrota

Ron, Harry i Hermiona stanęli przed wyjątkowo trudnym wyzwaniem. Otóż Molly Weasly zaczęła podejrzewać swego męża, Jacka O'Neilla o romans z Morganą, nieślubną córką Uthera Pendragona, a przez to przyrodnią siostrą króla Artura. Jack wzięty w krzyżowy ogień pytań przez syna i jego przyjaciół stwierdził, że żadnego romansu nie ma, a Molly coś się ubzdurało, po czym spokojnie udał się do pracy. Takie wyjaśnienia (i podejście do całej sprawy) nie wystarczyły, więc Ron, Harry i Hermiona postanowili przeprowadzić własne śledztwo i znaleźć jakiś sposób na pogodzenie Jacka i Molly.

A w tle całej historii było zwiedzanie średniowiecznych katedr, rajd po mojej wsi starym ciągnikiem bez hamulców i Euklides tłumaczący teorie jakie zawarł w swoich "Elementach".

Molly, Jack i Morgana, czyli wyjątkowy, multifandomowy trójkąt,
za który podziękowania należą się przegrzanemu w skutek upałów umysłowi Preity

Jak widać upały bardzo dobrze działają na wyobraźnię...

2 maja 2015

Blackout II, czyli książki, których nie przeczytam

Bo druga kolumna, to zdecydowanie nie moje kategorie. Bardzo, ale to bardzo nie moje, ale na drugie mam upór, więc i tym razem udało się znaleźć kilka(naście) tytułów, o których mogłabym napisać. O ile je kiedyś przeczytam, bo moja prywatna biblioteka zaczęła się rozrastać w tempie wykładniczym i nawet ostry napada czytelniczy (sponsorowany przez wyzwanie czytelnicze na Booklikes i Goodreads, oraz Dyskusyjny Klub Książki) nie będzie w stanie pokonać jej przez najbliższe kilka lat. A wracają do tematu, tym razem wybrałam...


6 kwietnia 2015

Jaram się… (11)

... niczym wypalana trawa na poboczu drogi. A tym, co rozpala moją wyobraźnię jest:
  • Atlantis, które w końcu po czteromiesięcznej przerwie wraca na antenę. Niestety siedem odcinków, które pozostały do końca tego sezonu, są ostatnimi, jakie będzie nam dane zobaczyć, ponieważ BBC nie zdecydowała się na zamówienie kolejnego sezonu. I to akurat wtedy, kiedy zaczęło się robić ciekawie, a ja zdążyłam polubić bohaterów. Ale znalazłam zastępstwo, którym jest…
  • Olympus, czyli wyprawa w świat mitów greckich, w wykonaniu Kanadyjczyków. W normalnych warunkach pewnie, nawet nie zauważyłabym istnienia tego serialu, ale w kilku odcinkach na krześle reżysera zasiadła Amanda Tapping (major Carter, ze świata Stargate), co w połączeniu z tematyką serialu zdecydowało o tym, że trafił na listę produkcji obadać, co to jest.
  • Versailles, czyli czasy nieco nam bliższe, ponieważ akcja serialu ma dziać się na dworze Króla Słońce. I to w sumie wszystko, co o fabule serialu wiem, ale świadomość, że pojawia się tam Alexander Vlahos jest dla mnie powodem zupełnie wystarczającym, by się tym tytułem zainteresować. Bo trzeba wiedzieć, że każda produkcja w której pojawia się Alexander Vlahos, automatycznie ląduje w worku koniecznie muszę obejrzeć, bo inaczej urmę.
  • Równie głębokie powody zainteresowania mam w przypadku kolejnych dwóch seriali, którymi są iZombie i Damien. W mojej głowie oba opisane są tylko jednym hasłem KRÓL WRÓCIŁ. Co prawda z powrotu Bradleya Jamesa na ekran cieszyłam się już przy Homeland, ale tym razem zapowiada się na coś większego, aniżeli występ w jednym odcinku, i na dodatek zdecydowanie innego od roli króla Artura.
  • Saving Hope – nadal próbuję oglądać i nadal mi to nie wychodzi, co nie oznacza, że nie znam głównej linii fabularnej trzeciego sezonu, bo tą akurat znam bardzo dobrze. Może aż za dobrze i przez to nie mogę się za oglądanie zabrać. Ale wiedząc, że w trakcie emisji w każdy czwartek rano można było poczytać na twitterze „relację” z oglądania kolejnego odcinka w wykonaniu fanów, aktorów i reszty ekipy pracującej przy serialu, nie sposób było oprzeć się pokusie. I dzięki temu znam główny twist plot kończący sezon trzeci. I przyznam się szczerze, że czegoś takiego się nie spodziewałam (tak samo jak większość fanów), dzięki czemu Saving Hope okupuje pierwsze miejsce w kategorii seriali rozbijających w drobny mak serca fanów podczas finału.

18 marca 2015