28 listopada 2014

Lucy, I'm home!




I ja też wracam na Marsa, mimo że jakaś część mnie równie mocno jak Teal'c w zdrowie psychiczne O'Neilla, wątpi w słuszność tego postanowienia. Ale mój wewnętrzny fangirl czuje głęboką potrzebę radosnego popiszczenia na widok obiektów uwielbienia, podzielenia się swoim ujaraniem z całym światem, oraz pochwalenia się się swoja fanowską twórczością, a nie ma do tego lepszego miejsca niż Wody Marsa. Tak więc, po usunięciu dotychczasowych "problemów technicznych", misja na Marsa rusza ponownie...
Udostępnij:

3 komentarze:

  1. Hej, Lucy :)
    Cytując Meg: "fajnie"

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie, że wracasz. Ja tu wybyłam na trochę, a tu proszę misja na Marsa mnie prawie ominęła ;D

    OdpowiedzUsuń