Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

23 lipca 2018

Słowo na P

To co mnie czasami w rękodziele bardzo irytuje to mocne podkreślanie, że końcowy produkt powstaje z miłości i pasji, zamiast jasnego i prostego wyjaśnienia, co zostało użyte i ją techniką wykonane. Ale nie mogę zaprzeczyć, że za każdym rękodzielniczym produktem kryje się jakaś historia. Więc dzisiaj ja opowiem jedną ze swoich.

22 kwietnia 2018

Stara miłość nie rdzewieje

Jednym z pierwszych postów, jaki pojawił się na blogu było moje pożegnanie z azjatycką kulturą. Po kilkunastu latach obracania się w świecie anime, dram1, lakornów2 i innych egzotycznie brzmiących tworów azjatyckiej popkultury doszłam do wniosku, że to nie moja bajka i postanowiłam rozstać się z Azją. I tak pozbyłam się sporej kolekcji azjatyckich seriali z dysku oraz oszczędziłam sporo nie kupując kolejnych płyt z j-rockiem i dvd z k-dramami, by latem ubiegłego roku te oszczędności radośnie przepuścić na wypasione zestawy japońskich szydełek, oraz zapchać dysk darmowymi i płatnymi wzorami amigurumi3.

Większość osób zajmujących się amigurumi robi maskotki,
ja postanowiłam się pobawić w cukiernika.

I tak, chociaż tego nie planowałam, to jednak wróciłam do Azji. A dokładniej do Japonii i na pewno zostanę w niej na długo i sporo będę o tym pisać :)


1. Drama to nie tylko serial japoński, ale również koreański (k-drama), chiński (c-drama), lub tajwański (tw-drama).
2. Lakorn = tajska opera mydlana.
3. Czym jest amigurumi bardzo fajnie tłumaczy artykuł Magdaleny Krawczak Amigurumi, czyli maskotki po japońsku

18 lipca 2016

Pi... pi... pisanka

Pogoda za oknem bardziej do wiosny, niż lata pasuje, więc mały zestaw dawno obiecanych, bardzo wiosennych zdjęć. Zdobycznych, bo nadal nie mam czasu zrobić porządnej sesji zdjęciowej swoim pracom, ale od czego są młodsze siostry ;)





14 kwietnia 2014

Dziergać, czy nie dziergać?

Oto jest pytanie! 
A odpowiedź tylko jedna, bo potrzeba dłubania na szydełku jest zakorzeniona we mnie równie mocno, co potrzeba bycia fanem. Więc złamałam swój zakaz kupowania nowych nici, i poluję w sieci na nowe wzory i wyzwania. Bo czas serwetek już minął, teraz pora na ozdoby i zabawki.
Zaczęło się od kur...
...a skończyło na zdziwionym, zielonym kosmicie.
Przynajmniej na razie, ale to dopiero początek.

19 marca 2013

I need a hero!

UWAGA!!! 

Bohater do kochania potrzebny od zaraz. Niekoniecznie przystojny, w wieku dowolnym, profesja obojętna, byle by dysponował charyzmatycznym głosem (nie dotyczy postaci książkowych), wyrazistym charakterem i traumatyczną przeszłością, lub nie do końca jasnym przeznaczeniem w przyszłości, czyli czymś co sprawi, że jego życie będzie wiecznie pełne trosk i problemów.

Potrzebuję bohatera, bo jestem w emocjonalnym dołku. A dokładniej to w głębokiej, czarnej dziurze, bo zostałam chwilowo bez obiektu do obsesyjnego uwielbiania. A w moim przypadku, to nie jest stan normalny, bo potrzeba bycia fanem jest wpisana w moje życie równie mocno, jak potrzeba oddychania. Mój świat od zawsze kręcił się wokół jakiegoś serialu, filmu lub książki. I herosa, którego można było kochać. A teraz nie mam nikogo, co jest szczególnie bolesne po ostatnim bardzo intensywnym półroczu (Merlin, Sherlock, Dorian, Szeregowcy). Więc tkwię w tym swoim emocjonalnym dołku i ramach pocieszenia produkuję hurtowo serwetki na szydełku. I walczę z pokusą kupienia kolejnych kordonków, bo zgromadziłam już takie zapasy, że starczy mi na najbliższe kilka lat.

Niewielka część mojej zmasowanej produkcji.
Na chwilę obecną dobiłam już do 50 sztuk, ale na tym nie koniec.

Wiosenne słońce miało na mnie zły wpływ, ale nagły powrót zimy okazuje się być jeszcze gorszy...