19 lutego 2026

All you need is love...

...czyli jak zniknąć na sześć lat, a później wrócić do pisania. Przez miłość. Więc z racji tego powrotu mój subiektywny wybór piosenek o miłości, według klucza z Dil se... mojego najukochańszego indyjskiego filmu o miłości, który po seansie zostawił  mnie ze szczęką opadniętą do podłogi. Ze specjalną dedykacją dla tego, który przypomniał mi, że kocham pisać :)

Wiem, że wciąż mnie szukasz
Że mnie spotkać chcesz
I na jawie i we śnie
Pragniesz dzisiaj tylko mnie i tylko mnie
Jednym z twoich marzeń
Byłam właśnie ja
Moje ciało, moja twarz
Powracałam w twoich snach, a wokół mgła…

Pan i Władca kocha słuchać weselnych kapel i w długie zimowe wieczory, jak już się przyklei do komputera, to mam gwarantowany przegląd aktualnych weselnych kapel i hitów w ich wykonaniach. Lepszych, gorszych, i takich zwyczajnie przeciętnych. Ale czasami trafi na perełki takie jak Noc w Ekwadorze.
Przez większość życia uważałam, że Tercet Egzotyczny to nie zespół dla mnie. Lekko kiczowaty w swojej stylistyce, z muzyką, która w czasach buntowniczej młodości zdecydowanie nie była dla mnie. Później dorosłam, bunt ucichł, a Tercet Egzotyczny zagrał w naszej małej mieścinie. I się okazało, że Tercet Egzotyczny gra świetną muzykę, opatrzoną niebanalnymi tekstami, która jak najbardziej trafia w mój gust. I od tej pory Tercetowa płyta dość często gości w moim odtwarzaczu.

Bo jesteś Ty
Zaczynasz ze mną dzień
Bo jesteś wciąż
Gdy zaczyna się noc
Już wszystko mam
Cóż więcej mógłbym chcieć?
Bo jesteś tu
I zawsze tu bądź

Jedną z ważniejszych rzeczy na weselu jest pierwszy taniec i odpowiedni utwór stanowiący oprawę tej chwili. W zamierzchłych czasach, na większości wesel, jakie pamiętam żelaznym numerem na otwarcie było Windą do nieba zespołu 2+1. Piosenka fajna, ale jeśli posłucha się uważnie tekstu, to do szczęśliwego związku pasuje jak pięść do nosa. Na szczęście wtedy, kiedy ja brałam ślub, hegemonia Windą do nieba już minęła i królowały inne utwory. Po przejrzeniu listy potencjalnych „hitów na pierwszy taniec” stwierdziłam, że nie pasuje mi żadna i chcę Bo jesteś ty Krawczyka. Swoim wyborem wprawiłam w lekkie osłupienie nasz zespół, bo to raczej nie należało do ich stałego repertuaru, i wywołałam panikę u siostry, która uznała, że to nie jest prosta melodia, z nas tancerze żadni, co skończy się katastrofą. Katastrofy nie było, i nawet po dziesięciu latach całkiem nieźle ogląda się nas „na kasecie”…

I will love you till I reach the end
I will love you till I reach the end
I will love you till I die
I will see you in the sky

Tonight
Tonight

Algorytmy Youtuba polecające mi kolejne utworzy nie przestają mnie zadziwiać. Co prawda z tego samego konta korzystam zarówno ja, jaki i Pan i Władca, a rozrzut tego co oglądamy dorównuje celności radzieckiej Katiuszy, więc YT ma z czego wybierać. I pewnego pięknego dnia zaczęłam od Enjoy The Silence w wykonaniu TULII, by później przejść do Arahji śpiewanej przez Ewę Farnę (wersja z koncertu dla Niepodległej; jak kocham Kult, tak to wykonanie jest lepsze niż oryginał), Krakowskiego spleenu Maanamu i skończyć na Tonight w wykonaniu Tiny Turner i Davida Bowie. Sama melodia nie była mi obca, bo od dawna znałam ją w postaci Kołysanki śpiewanej przez duet Markowskich, ale ten klip zobaczyłam po raz pierwszy. I przepadłam od pierwszego obejrzenia. Uwielbiam moment, kiedy na scenę wkracza David i jak reaguje na to Tina, niezmiennie, za każdym razem zachwyca mnie ich wspólny taniec, po którym widać, że doskonale się czują w swoim towarzystwie. I jeśli kiedyś będę robić imprezę z okazji rocznicy ślubu, to na pewno tą piosenkę wybiorę na nasz „pierwszy taniec”.

Oh, my love, my darling
I've hungered for your touch
A long, lonely time
And time goes by so slowly
And time can do so much
Are you still mine?

I need your love,
I need your love
God, speed your love to me

Uwierz w ducha to film, który lubię z wielu powodów. Chociażby dlatego, że Gra w nim  Whoopi Goldberg, która dla mnie jest tożsama z dzieciństwem i oglądanymi wówczas filmami, oraz Patrick Swayze, który w mojej głowie już na zawsze będzie Orry'm Main z uwielbianego od pierwszego obejrzenia serialu Północ-Południe. Ale pierwszym skojarzeniem jakie zawsze przychodzi mi do głowy gdy słyszę tytuł tego filmu jest scena z lepieniem z gliny i towarzysząca jej piosenka. I przez tą scenę Unchained Melody w (jedynym słusznym) wykonaniu Righteous Brothers na zawsze stopiło się dla mnie z tym filmem. I gdybym miała wybrać muzykę towarzyszącą romantycznej kolacji przy świecach, Unchained Melody byłoby pierwsze na liście. Jako zwieńczenie tejże kolacji...

If you want a lover
I'll do anything you ask me to
And if you want another kind of love
I'll wear a mask for you
If you want a partner
Take my hand
Or if you want to strike me down in anger
Here I stand
I'm your man

Leonard Cohen należy od moich ulubionych wykonawców od zawsze. Jego niski, hipnotyzujący głos połączony ze spokojną, lekko senną melodią piosenek i ich wyjątkowe teksty zawsze działa jak balsam na moją duszę. Moje muzyczne fascynacje pojawiają się i przemijają a piosenki Cohena są zawsze obok mnie, bo zawsze mogę znaleźć wśród nich coś co pasuje do mojego aktualnego nastroju.
Cohen jest wyjątkowy jeszcze z jednego powodu. Przy każdym wykonawcy potrafię wskazać kiedy, w jakich warunkach i najczęściej od jakiego utworu zaczęła się moja fascynacja jego twórczością, ale nie potrafię tego zrobić przy Leonardzie. Nie ważne jak daleko sięgam pamięcią wstecz, jego piosenki zawsze gdzieś grają w tle. Tak jakby stał obok mnie i szeptał mi do ucha I'm your man...

Już teraz wiem, że dni są tylko po to
By do Ciebie wracać każdą nocą złotą
Nie znam słów, co mają jakiś większy sens
Jeśli tylko jedno - jedno tylko wiem:
Być tam, zawsze tam, gdzie Ty
Budzić się i chodzić spać we własnym niebie
Być tam, zawsze tam, gdzie Ty
Żegnać się co świt i wracać znów do Ciebie
Być tam, zawsze tam, gdzie Ty
Budzić się i chodzić spać we własnym niebie
Być tam, zawsze tam, gdzie Ty

Zawsze tam gdzie Ty

Jako dziecko lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych najbardziej kocham klasycznego rocka. Podróże pana Kleksa, Siedem Życzeń, a później Muzyczna Jedynka na trwałe zaszczepiły we mnie uwielbienie do rockowych brzmień, a miłosnych piosenek tamtego okresu, ta jest moją ukochaną

Tell me, tell me that your sweet love hasn't died
Give me, give me one more chance
To keep you satisfied, satisfied

Little things I should have said and done
I just never took the time
You were always on my mind
You were always on my mind
Tell me, tell me that your sweet love hasn't died

Pomysł na ostatnią piosenkę zmieniał się wielokrotnie, ale ostatecznie wygrał Elvis. No bo nie można nie lubić Elvisa śpiewającego o miłości. Szczególnie jeśli robi to w towarzystwie orkiestry...

Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz