12 grudnia 2013

U Hanki bez zmian

Od dwóch tygodni nie mam pomysłu co napisać. Chociaż to nie do końca prawda. Pomysły mam, ale jak to w moim przypadku bywa z ich wcieleniem w życie wiąże się ponadprzeciętna ilość problemów (czyt. chroniczny brak czasu spowodowany nieumiejętnością organizacji pracy i przyjmowaniem na siebie nadmiernej ilości obowiązków). A jak się nie ma pomysłu na pisanie, to zawsze można poznęcać się nad swoimi starymi wypocinami, by na koniec dojść do wniosku, że tak naprawdę przez lata nic się nie zmieniło...


2007.01.09 Wtorek
Chyba czas obejrzeć ponownie jakiegoś bollywooda... Ostatnio oglądałam tylko anime, a Veer-Zaara po miesiącu oczekiwania nie sprawił takiej radości, jak samo początkowe czekanie. Nawet nie obejrzałam, po prostu nie miałam na to ochoty. Chyba się trochę sytuacja znormalizowała.

Wczoraj był pierwszy odcinek z siódmego sezonu X-Files. Jak mnie skleroza i telewizor nie pokonają to będę oglądać. Muszę tylko jeszcze sprawdzić, kiedy są moje ulubione odcinki

Znowu zaczęłam tworzyć serwetki. Ostatnia przerwa była dość długa. Szkoła zajmuje za dużo czasu.

Od tego szalonego dnia kiedy miałam kryzys osobowości minął już ponad rok. Chyba wszystko wróciło do normy. Proces dostosowania do nowych warunków zakończony, ale Hanki już nie ma jest tylko Pirx :].

Lista moich uzależnień z komentarzem i poprawką (wersja pierwotna pochodzi z dnia 2005.11.04):
  • komputer – bez zmian, jedyna jaka może nastąpić to wymiana sprzętu [wymiana sprzętu nadal konieczna, bo jeden komputer na dwie osoby to zdecydowanie za mało],
  • wypalanie płytek – w sumie bez zmian, nie pamiętam jak to wyglądało kiedyś, ale teraz przyjmuje to postać okresowych napadów, ponieważ jest to zajęcie zbyt pracochłonne aby się nim zajmować na co dzień [nadal ma to postać "okresowych napadów", związanych bezpośrednio z drastycznie kurczącym się miejscem na dysku],
  • wszelkie formy zbierania Różnych Niepotrzebnych Rzeczy (np. stosy płytek z filmami których nie mam czasu obejrzeć i nie obejrzę przez najbliższe 2 lata, chyba że wcześniej pojawią się w telewizji, co jest bardzo możliwe) – jakby trochę mi przeszło, ale to trudno stwierdzić. Problem wymaga jeszcze obserwacji. Na pewno nie zbieram już filmów w DivX, no chyba że jest to anime [bez zmian, już się z tym pogodziłam, że mam naturę pomylonego chomika],
  • książki – sens pierwotny tego zapisu nie jest już niestety znany. Obecnie już nie czytam takich ilości książek jak kiedyś (brak czasu), ale trochę więcej mangi [widać to uzależnienie okresowe, obecnie w fazie największego rozkwitu; a książek mam już tyle że mi na najbliższe kilka lat spokojnie wystarczy],
  • wydawanie pieniędzy na Różne Niepotrzebne Rzeczy (kolejne gry na kompa, filmy na dvd, gazety komputerowe, książki) – z czterech wymienionych pozycji zostały już tylko dwie, przy czym nad gazetami zaczynam się poważnie zastanawiać, a filmy to już poważny problem [filmy (i seriale) nadal są problemem (miejsca zaczyna mi brakować na półkach), a gazety zostały zastąpione przez książki],
  • kolejne próby poszerzenia mojej wiedzy językowej lub komputerowej (w tym miejscu muszę stwierdzić, że przestałam nawet udawać, że jestem informatykiem, teraz jestem już tylko nauczycielem) – umarło śmiercią naturalną z braku czasu [wiedza informatyczna nadal pozostaje zimnym trupem, i już się boję, jak przyjdzie mi go reanimować, a taka konieczność może pojawić się w niedalekiej przyszłości. Natomiast w przypadku języków obcych, to po zupełnie przypadkowym opanowaniu języka angielskiego w stopniu umożliwiającym zrozumienie większości czytanego, bądź słuchanego tekstu, wpadłam na genialny pomysł by się hiszpańskiego nauczyć],
  • słodycze (co jakiś czas podejmuję heroiczną decyzję, że od dziś koniec ze słodyczami, po czym idę kupić/poszukać coś do zjedzenia, oczywiście czegoś słodkiego) – co raz mniej lubię czekoladę i inne słodkości [bez zmian, póki nie mam napadu "dajcie mi coś słodkiego, bo inaczej umrę"],
  • bycie nieprzygotowaną na lekcje (na palcach jednej ręki można policzyć lekcje które nie były prowadzone „na żywioł” ) – po roku pracy nie ma tego problemu [a po ośmiu latach znam na pamięć całe fragmenty podręczników; jednak praktyka czyni mistrza],
  • odkładanie wszystkiego na ostatnią chwilę (nie ma jak ten dreszczyk emocji i porządna dawka adrenaliny) – zostało nadal, wada wrodzona i nieuleczalna [bez zmian; jest tak jak stwierdzono wcześniej],
  • i to chwilowo wszystko, ale jak coś mi się przypomni to dopiszę – nic nie dopisałam od tamtego czasu i teraz też mi nic nie przychodzi do głowy [teraz też nie mam pomysłu na żaden dodatkowy punkt].
Chyba niewiele się zmieniło. [I teraz również mogę napisać "nihil novi".]

2007.02.13 Wtorek
Muzyka na dziś: Memorial Album of the Musical 13: Shin Kaguya Shima Densetsu
Czas zacząć znowu cos pisać, bo już mnie nosi. Obawiam się tylko że jak zasiądę do pisania to mnie wena twórcza opuści, a to niestety często się zdarza. [Tu też bez zmian, ale już się kiedyś nad problemami z pisaniem użalałam, o tu.]

Udostępnij:

6 komentarzy:

  1. Po co od razu "Koniec ze słodyczami"? Cukier krzepi! :)

    A z ciekawości: czy nadal życzysz wrednym osobom, które zapoznały Cię z Wioską koszmarów sennych z Największym Trollem telewizji BiBiSi? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal, bo nie mam czasu na oglądanie, a czytanie dyskusji sprawia, że mam ochotę wszystko rzucić i przykleić się do telewizora. I niedługo pewnie tak zrobię.

      Usuń
    2. A ja sobie po obejrzeniu wszystkich odcinków "Prisonera" ubrdałem, że byłoby fajnie, gdyby np. Doktora w każdym odcinku DW grał inny aktor. Ciekawe, czy Moffat coś takiego rozważał wraz z ewentualnym wykopsaniem w kosmos limitu regeneracji :)

      Usuń
    3. Na pewno byłoby ciekawie. I dałoby się spełnić wszystkie szalone pomysły fanów na to kto miałby Doktora zagrać. Ja chcę coś takiego!

      Usuń
  2. Czasami, jak czytam Twoje posty, zastanawiam się, czy nie jesteś moją zaginioną siostrą bliźniaczką... Tylko trochę starszą i bardziej ogarniętą. ;)
    Lista twoich uzależnień wygląda prawie identycznie, jak moja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostro moja kochana :)

      Ja wcale bardziej ogarnięta nie jestem. Nadal jestem chodzącym chaosem z okresowymi napadami głupawki, tylko przez te wszystkie lata nauczyłam się już rozpoznawać oznaki zbliżającej się katastrofy i w miarę możliwości staram się zminimalizować potencjalne szkody.

      Usuń