14 grudnia 2014

Stargate SG-1 character meme

Żeby napisać fanfika, trzeba najpierw potrenować. Zarówno warsztat pisarski, jak i wyobraźnię, aby fabuła ciekawą była i przynajmniej udawała, że jest w niej jakiś sens. Ćwiczenia z pisania praktykowane są od dawna, zatem czas przejść do ćwiczeń z wyobraźni, a nic lepiej się do tego nie nadaje, niżli meme. Zatem...

Ponieważ ostatnimi czasy świat Preity kręci się wokół dzielnych obrońców
Ziemi (i co najmniej dwóch galaktyk), tak więc mieli oni (nie)szczęście
zostać bohaterami niniejszego meme. Obrazek autorstwa Liz Scot.

4 grudnia 2014

Postanowienia na nowy rok. I wszystkie kolejne.

Nie wiem czy już o tym wspominałam, ale trzymanie się dat, to nie jest moja specjalność. Zawsze zrobię coś przed czasem (bo mnie nosi i wytrzymać nie mogę), albo po czasie (bo wcześniej zapomniałam). I tak, trzymając się swojej własnej tradycji, robienia wszystkiego nie w terminie, czas podsumować zeszłoroczne postanowienia, oraz poczynić nowe.

28 listopada 2014

Lucy, I'm home!




I ja też wracam na Marsa, mimo że jakaś część mnie równie mocno jak Teal'c w zdrowie psychiczne O'Neilla, wątpi w słuszność tego postanowienia. Ale mój wewnętrzny fangirl czuje głęboką potrzebę radosnego popiszczenia na widok obiektów uwielbienia, podzielenia się swoim ujaraniem z całym światem, oraz pochwalenia się się swoja fanowską twórczością, a nie ma do tego lepszego miejsca niż Wody Marsa. Tak więc, po usunięciu dotychczasowych "problemów technicznych", misja na Marsa rusza ponownie...

12 listopada 2014

Mam dobry dzień...

A może i nie? No bo nadzieja na spełnienie jednego życiowych marzeń znowu legła w gruzach, a mojego psa potrącił samochód. Ale za miesiąc będę mieć kolejną szansę na spełnienie marzeń, psi wypadek miał miejsce na podwórku, podczas parkowania, więc samochód nie jechał zbyt szybko, dzięki czemu pies jest tylko lekko poobijany, dziś w końcu miał premierę trzeci sezon The Confessions of Dorian Gray, co oznacza, że przez najbliższy tydzień nikt inny, poza Dorianem nie będzie dla mnie istniał, no i w końcu dorwałam pierwszą książkę z cyklu Zatoka Cedrów. Zatem skoro dobrych rzeczy było dziś więcej, więc może jednak to jest mój dobry dzień. A przynajmniej chcę w to wierzyć.

13 października 2014

Sen zimowy

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania (...)
Koh 3,1-3
A dla mnie czas najwyższy spakować manatki i opuścić marsjańskie odmęty, bo emocjonalny rollercoaster jaki mi zafundował ten rok wyczerpał ostatnie rezerwy mojej energii i chęci robienia czegokolwiek. Tak więc, zapadam w sen zimowy, z nadzieją, że kiedy przyjdzie wiosna, wszystko się jakoś ułoży.