17 października 2013

9 powodów by obejrzeć film

Lub serial, bo seriale bardzo często wybieram według tego samego klucza, co filmy. Dziewięć powodów, czyli inaczej mówiąc dziewięć nazwisk, które są w stanie skutecznie zwrócić moją uwagę na daną produkcję. Bo tak naprawdę, to nie fabuła jest moim głównym kryterium przy wybieraniu czegoś do oglądania. Owszem, to też jest ważne, ale najczęściej moja motywacja jest równie głęboka, co kałuża po letniej burzy i odpowiednia osoba w obsadzie wystarczy bym zainteresowała się tytułem nawet z gatunku, który zazwyczaj staram się omijać szerokim łukiem.

Kryterium doboru nazwisk do listy było bardzo proste: są na niej aktorzy, w przypadku których udało mi się zobaczyć większą część ich zawodowego dorobku. Takich, dla których jestem w stanie obejrzeć (prawie) wszystko jest wielu (bardzo, bardzo wielu), ale doba ma ograniczoną długość (a portfel zasobność), więc już w chwili obecnej lista rzeczy „do obejrzenia” jest mniej więcej tak długa, jak odległość Księżyca od Ziemi i tylko w niewielu przypadkach udało mi się, choć częściowo wcielić w życie ambitny plan „obejrzę wszystko, w czym grał”.

Kolejność alfabetyczna. Żeby było sprawiedliwie.

Mahesh Babu
W czasach, kiedy wydawanie kina indyjskiego na polskim rynku było jeszcze opłacalne, Blink postanowił zapoznać widzów z kinem z południa Indii, wypuszczając na rynek jeden z wielkich hitów Tollywood – Athadu. A ja w ten sposób trafiłam na kino wręcz stworzone dla mnie – oferujące odpowiednią dawkę widowiskowego mordobicia, humoru i wciągającej fabuły. I poznałam tamtejszego bożyszcza. I całkiem szybko, bez większych oporów zapisałam się do grona jego wielbicieli, bo Maheshowi z wdziękiem rozsmarowującemu na ścianie kolejnych przeciwników oprzeć się nie sposób.



Jackie Chan
Człowiek odpowiedzialny za moją miłość do kina, w którym efektownie się biją. Nie jestem w stanie powiedzieć, od kiedy z dziką radością rzucam się do telewizora, jak tylko namierzę jakiś jego film. Mam wrażenie, że robię to od zawsze. I nie ważne, że oglądam dany film któryś raz z rzędu. Jackie zawsze bawi i zachwyca tak samo.












Robert Downey Jr.
Moja nowa, stara miłość. Nowa, bo całkiem niedawno przypomniałam sobie, sporą część jego filmów. Stara, bo dawno temu bardzo go lubiłam, ale w związku z dnem, jakie zaliczył przestałam śledzić jego karierę. Oglądanie upadku idola nie jest fajne. Ale zobaczyć po latach, że nie tylko odbił się od dna, ale również udało mu się wdrapać na szczyt jest niesamowicie fajnym uczuciem. I to jest aktor, dla którego jestem wstanie obejrzeć wszystko. Dosłownie wszystko, bo każda jego rola jest świetna.









David Duchovny
W mojej fangirlowej karierze David Duchovny był pierwszym obiektem uwielbienia w przypadku, którego świadomie zaczęłam szukać innych produkcji z jego udziałem. I był również przyczyną pierwszych związanych z tym rozczarowań. I bardzo ważnej nauki na przyszłość, by nie mylić uwielbienia dla postaci z uwielbieniem dla aktora. Agenta Muldera nadal kocham. Może trochę mniej niż dawniej, bo dorobił się całkiem sporej konkurencji, ale do innych ról Davida Duchovnego podchodzę sceptycznie. Część jego filmów bardzo lubię, części szczerze nie znoszę, a poniektórych nie mam zamiaru oglądać, bo to zdecydowanie nie moje klimaty.





Louis de Funès
Śmieszny starszy pan, w dużej mierze odpowiedzialny za moje umiłowanie do komedii, bo jego filmy bawiły mnie odkąd tylko sięgam pamięcią. I widziałam praktycznie większość, od Fanthomasa począwszy. I nadal mnie bawią, mimo że niektóre z nich oglądałam już kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt razy. Bo ilekroć pojawią się w programie którejś ze stacji, o ile czas mi na to pozwala, ląduję przed telewizorem by po raz kolejny śmiać się z doskonale znanych gagów. I naprawdę nie znam lepszego środka na poprawę humoru jak komedia z de Funèsem







Shah Rukh Khan
Moja pierwsza miłość z Bollywood. I chyba pierwszy aktor w przypadku, którego postanowiłam wcielić w życie plan zgromadzenia wszystkich jego filmów. Udało się tak gdzieś w 3/4 z czego połowę obejrzałam. Ta druga połowa czeka na lepsze czasy, jak mi się powtórki z tych poznanych filmów znudzą.









Lee Byung Hun
Aktor, z którym mam duży problem. A właściwie to z filmami, w których gra, ponieważ kino koreańskie bywa wyjątkowo brutalne. Nie w taki przerysowany, nieco oderwany od rzeczywistości sposób jak w Tollywood, ale tak realistycznie brutalne, że bardzo często oglądam filmy na raty, ukryta za poduszką. Ale na szczęście nie wszystkie jego filmy są takie, więc mam, w czym wybierać.













David Tennant
Przez pewien czas wydawało mi się, że lubię Dziesiątego Doktora. W chwili obecnej już nie jestem tego taka pewna, ale na pewno uwielbiam jak Tennant gra tą postać. Ogólnie uwielbiam sposób, w jaki gra i dlatego z uporem maniaka odhaczam na liście obejrzanych kolejne produkcje z jego udziałem. I dokładam kolejne tytuły na półkę.













Alexander Vlahos
Jedyny z obsady Merlina, w przypadku którego zapoznawanie się z dorobkiem zawodowym nie skończyło się tylko na ustawieniu kolejnych filmów na półce. Za to dzięki niemu zostałam fanką Oscara Wilde i słuchowisk produkowanych przez Big Finish. I dla niego również obejrzę każdy film lub serial. Bo warto.
Udostępnij:

6 komentarzy:

  1. Fajna lista. Przez chwilę myślałam, że zrobiłaś literówkę, ale dalsza lektura przekonała mnie, że jedna Tollywood to nie to samo, co Bollywood. Znam siedmiu panów na tej liście, i choć moje podejście do de Funesa i RDJ jest raczej średnie, to podoba mi się, że zamieściłaś tutaj Jeckie Chana. Swoją drogą jestem ciekawa, czy znasz jakieś jego piosenki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tollywood naprawdę bardzo różni się od Bollywood, a oprócz niego w kinie indyjskim jest kilka innych "-woodów", bo tam właściwie każdy język ma swój własny przemysł filmowy i własny zestaw gwiazd.

      Ciężko nie znać piosenek Chana, skoro w sporej części swoich filmów śpiewał. A biorąc pod uwagę liczbę jego filmów jakie widziałam, to właściwie znajduje się na szczycie tej listy.

      Usuń
    2. Wiesz, ja znam tylko "Endless Love", jego wykonanie "Wong Fei Hung" i to, co zrobił z innymi artystami na olimpiadę.

      Usuń
    3. Jeśli znasz jego filmy to gwarantuję, że nie raz miałaś okazję słyszeć jak śpiewa. Tu jest lista jego piosenek z filmów.

      Usuń
  2. De Funes! Uwielbiam :) Twój ulubiony film z jego udziałem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najtrudniejsze pytanie jakie mogłeś zadać. Serio, ja nie jestem w stanie powiedzieć który jego film lubię najbardziej. Tak naprawdę musiałabym wymienić wszystkie tytuły jakie miałam okazję widzieć.

      Usuń