Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexander Vlahos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexander Vlahos. Pokaż wszystkie posty

19 grudnia 2015

Jaram się... (12)

Jak śpiewał klasyk a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój, więc przyjmując założenie, że świat wrócił do (względnej) normy, jaram się jak Fretka na myśl o randce z Jeremiaszem, bo...

Fretka i Jeremiasz. Ilustracja poglądowa dla tych,
którzy nigdy nie mieli okazji rzeczonych bohaterów spotkać.

  • Pierwszy sezon The Night Shift doczekał się wreszcie wydania dvd, a ja czekam jak do mnie dotrze paczka z amazonu. Nie jest to najwybitniejszy serial medyczny, a wręcz w niektórych momentach, ma tyle wspólnego z rzeczywistością co gry komputerowe, ale obecność Eoina Mackena (Merlin) i Brendana Fehra (Roswell) jest mi w stanie wynagrodzić wszystko. Tym bardziej, że ich bohaterowie mają naprawdę fajne historie.
  • Polskie napisy do drugiego sezonu The Night Shift  powoli, ale jednak powstają, co oznacza, że jeszcze trochę i będę mogła drugi sezon obejrzeć. Od dawna polskie napisy, przy serialach anglojęzycznych nie są mi już niezbędne, ale pełne akcji seriale medyczne są w tym względzie wyjątkiem.
  • Saving Hope będzie miało sezon piąty! Co oznacza, że Preity ma zapewnione kolejne 18 tygodni jarania się, podczas czytania na twitterze cotygodniowej relacji z oglądania. Oczywiście nadal moje oglądanie tego serialu jest w głębokim, ciemnym lesie, (jest jakiś postęp - udało mi się w ostatnim czasie obejrzeć dwa pierwsze odcinki), co nie zmienia faktu, że w chwili obecnej to jeden z moich najbardziej ukochanych seriali (Michael Shanks w obsadzie robi swoje).
  • Jest już świąteczny odcinek The Confessions of Dorian Gray, co po uwzględnieniu zaległego sezonu czwartego, oraz trzech historii dodatkowych (Frostbite, The Worlds of Big Finish: The Feast of Magog, Trick or Treat) oznacza 7 godzin słuchania spędzonych w towarzystwie Doriana. Sądząc po trailerze bardzo ciekawych godzin:
    - Toby
    - Dorian?
    - I think, Santa, just try to kill me...

6 kwietnia 2015

Jaram się… (11)

... niczym wypalana trawa na poboczu drogi. A tym, co rozpala moją wyobraźnię jest:
  • Atlantis, które w końcu po czteromiesięcznej przerwie wraca na antenę. Niestety siedem odcinków, które pozostały do końca tego sezonu, są ostatnimi, jakie będzie nam dane zobaczyć, ponieważ BBC nie zdecydowała się na zamówienie kolejnego sezonu. I to akurat wtedy, kiedy zaczęło się robić ciekawie, a ja zdążyłam polubić bohaterów. Ale znalazłam zastępstwo, którym jest…
  • Olympus, czyli wyprawa w świat mitów greckich, w wykonaniu Kanadyjczyków. W normalnych warunkach pewnie, nawet nie zauważyłabym istnienia tego serialu, ale w kilku odcinkach na krześle reżysera zasiadła Amanda Tapping (major Carter, ze świata Stargate), co w połączeniu z tematyką serialu zdecydowało o tym, że trafił na listę produkcji obadać, co to jest.
  • Versailles, czyli czasy nieco nam bliższe, ponieważ akcja serialu ma dziać się na dworze Króla Słońce. I to w sumie wszystko, co o fabule serialu wiem, ale świadomość, że pojawia się tam Alexander Vlahos jest dla mnie powodem zupełnie wystarczającym, by się tym tytułem zainteresować. Bo trzeba wiedzieć, że każda produkcja w której pojawia się Alexander Vlahos, automatycznie ląduje w worku koniecznie muszę obejrzeć, bo inaczej urmę.
  • Równie głębokie powody zainteresowania mam w przypadku kolejnych dwóch seriali, którymi są iZombie i Damien. W mojej głowie oba opisane są tylko jednym hasłem KRÓL WRÓCIŁ. Co prawda z powrotu Bradleya Jamesa na ekran cieszyłam się już przy Homeland, ale tym razem zapowiada się na coś większego, aniżeli występ w jednym odcinku, i na dodatek zdecydowanie innego od roli króla Artura.
  • Saving Hope – nadal próbuję oglądać i nadal mi to nie wychodzi, co nie oznacza, że nie znam głównej linii fabularnej trzeciego sezonu, bo tą akurat znam bardzo dobrze. Może aż za dobrze i przez to nie mogę się za oglądanie zabrać. Ale wiedząc, że w trakcie emisji w każdy czwartek rano można było poczytać na twitterze „relację” z oglądania kolejnego odcinka w wykonaniu fanów, aktorów i reszty ekipy pracującej przy serialu, nie sposób było oprzeć się pokusie. I dzięki temu znam główny twist plot kończący sezon trzeci. I przyznam się szczerze, że czegoś takiego się nie spodziewałam (tak samo jak większość fanów), dzięki czemu Saving Hope okupuje pierwsze miejsce w kategorii seriali rozbijających w drobny mak serca fanów podczas finału.

17 października 2013

9 powodów by obejrzeć film

Lub serial, bo seriale bardzo często wybieram według tego samego klucza, co filmy. Dziewięć powodów, czyli inaczej mówiąc dziewięć nazwisk, które są w stanie skutecznie zwrócić moją uwagę na daną produkcję. Bo tak naprawdę, to nie fabuła jest moim głównym kryterium przy wybieraniu czegoś do oglądania. Owszem, to też jest ważne, ale najczęściej moja motywacja jest równie głęboka, co kałuża po letniej burzy i odpowiednia osoba w obsadzie wystarczy bym zainteresowała się tytułem nawet z gatunku, który zazwyczaj staram się omijać szerokim łukiem.

Kryterium doboru nazwisk do listy było bardzo proste: są na niej aktorzy, w przypadku których udało mi się zobaczyć większą część ich zawodowego dorobku. Takich, dla których jestem w stanie obejrzeć (prawie) wszystko jest wielu (bardzo, bardzo wielu), ale doba ma ograniczoną długość (a portfel zasobność), więc już w chwili obecnej lista rzeczy „do obejrzenia” jest mniej więcej tak długa, jak odległość Księżyca od Ziemi i tylko w niewielu przypadkach udało mi się, choć częściowo wcielić w życie ambitny plan „obejrzę wszystko, w czym grał”.

Kolejność alfabetyczna. Żeby było sprawiedliwie.

18 lipca 2013

Enter Malcolm


Na chwilę wynurzam się z przesyconego magią i miłością świata, by pozachwycać się Szekspirem w genialnym wręcz tłumaczeniu Stanisława Barańczaka i poużalać się ponownie, że Alexander Vlahos, jako Malcolm, jest poza moim zasięgiem. Ale już niedługo wraca Dorian, więc w jakiś sposób się spotkamy...

13 czerwca 2013

Równanie nieszczęścia



źródło
Może gdyby w tym równaniu choć jedna zmienna była by inna, głębia mojego nieszczęścia była by mniejsza. A tak... troje uwielbianych aktorów, w sztuce którą kocham i zero szans na obejrzenie. Chociaż jest nikła nadzieja, że może któregoś dnia, tak jak Frankenstein trafi i do naszych kin, a wtedy to już żadna siła na ziemi mnie nie powstrzyma przed obejrzeniem.
Niech mnie ktoś przytuli...

23 maja 2013

Jaram się... (2)

Czas na kolejne podsumowanie, co aktualnie rozpala moją wyobraźnię i nie daje mi spać po nocach. Tak więc obecnie jaram się:
  • recenzjami i zdjęciami z The Temptest. Colin jako Ariel wygląda tak odmiennie od Merlina, że ja już chcę tą sztukę zobaczyć.
  • Siódmym sezonem Doktora Who (szczegóły tu i tu), a w oczekiwaniu na odcinek rocznicowy szukam ciekawych fanvidów z Jedenastym i nadrabiam zaległości w filmografii Matta. I zachwycam się piosenką, która idealnie do Doktora (i jego "zapomnianego" wcielenia) pasuje.
  • Drugim sezonem The Confessions of Dorian Gray oficjalnie już dostępnym w przedsprzedaży. A za dziewięć tygodni... będzie się działo.
  • Zapowiedzią The Picture of Dorian Gray, bo oprócz powieści będzie również i muzyka z The Confessions of Dorian Gray, oraz:
    And don't forget that all pre-ordered copies will be signed by Alexander Vlahos...
    Jak w sierpniu nie będę dawać znaku życia, będzie to oznaczać, że mi ostatecznie z nadmiaru szczęścia odbiło.

3 kwietnia 2013

Jaram się...

Ale bynajmniej nie nowym odcinkiem Doktora. W sumie to nie był zły odcinek. W innych okolicznościach przyrody pewnie bym się nim zachwycała, bo ja kocham takie smaczki i różnego rodzaju nawiązania, ale chwilowo zamiast cieszyć, drażnią niczym cierń w bucie. Jedyne sensowne wyjście z tej sytuacji, to chyba chwilowe opuszczenie whoniversum, nim zapałam chęcią natychmiastowego pozbycia się wszystkiego, co się z ostatnim Doktorem wiąże.
Albo mi czołowe zderzenie z TARDIS Ósmego zaszkodziło, albo po prostu nie nadaję się do życia w stadzie.

Ale nie o tym miało być. No więc jaram się:
  • Zapowiedziami The Temptest w Shakespeare's Globe, bo Colin, bo teatr, bo w przyszłym roku wyjdzie na DVD, więc jest nadzieja, że będę mogła obejrzeć. I dzięki temu ryzyko, że któregoś dnia oświadczę zdumionej rodzinie, że wybieram się do Londynu zostało zażegnane. I teraz mogę się spokojnie zabrać za „urabianie” Pana i Władcy, żeby którąś rocznicę uczcić takim wypadem. Chociaż biorąc pod uwagę, że od trzech lat nie jestem w stanie zaciągnąć go do kina, to pewnie się tam na złote gody dopiero wybierzemy.
  • Informacjami na temat nowego sezonu The Confessions of Dorian Gray, bo wychodzi na to, że tym razem na warsztat wzięto literacki pierwowzór, więc już mi się mordka cieszy.
  • Wiosenną akcją na forum Mirriel, bo w jej ramach jak na razie powstało kilka merlinowych tekstów, w których zakochałam się od pierwszego czytania.
  • Zapowiedzią Fantastycznego Kwietnia na blogu Meg, bo w jej ramach mają pojawić się merlinowe fanfiki. I co z tego, że są dostępne na forum PBF. Każdy powód by przeczytać je kolejny raz (i napisać w końcu komentarz) jest dobry.
  • Zamówionym czytnikiem e-booków, który za kilka dni powinien trafić w moje łapki, bo oznaczać to będzie koniec wieczornych bojów o dostęp do komputera. I będę w końcu mogła spokojnie czytać fanfiki w ilościach hurtowych. I pewnie zacznę o nich pisać na blogu.

24 lutego 2013

Alexander (jest) Wielki

Kiedy ogłoszono, że w piątym sezonie Merlina rolę Mordreda zagra Alexander Vlahos, szczęśliwa nie byłam. Z jednej pojawienie się druida w starszej postaci oznaczało, że koniec jest bliski, a z drugiej na zdjęciach promocyjnych jakoś szczególnie sympatycznie nie wyglądał. Ale kobieta zmienną jest i nie dość, że Mordred został moim ulubionym bohaterem, to Alexander Vlahos bardzo szybko trafił do grona uwielbianych aktorów, z którymi obejrzę wszystko (no, prawie wszystko). A ponieważ to młody aktor, więc skompletowanie jego dotychczasowego dorobku nie nastręczało większych trudności.

, i Dr Watson (źródło)

21 lutego 2013

The Confessions of Dorian Gray

Tytuł: The Confessions of Dorian Gray
Liczba odcinków: 5 + odcinek świąteczny
Reżyseria: Scott Handcock
Wydawnictwo: Big Finish
Rok wydania: 2012

Teoretycznie audiobooki, to produkt zdecydowanie nie dla mnie. Niestety pożyteczna w niektórych sytuacjach umiejętność automatycznego przełączania uwagi podczas słuchania wszelkiego rodzaju przemówień i wystąpień, jest przekleństwem w przypadku audiobooków. Przeprowadzone testy wykazały, że nawet podczas trailera potrafię zgubić wątek, więc o wysłuchaniu kilkunastu godzin nagrania nie ma mowy.
Zdarzają mi się również okresowe napady fangirlizmu, kiedy to rozsądek wyjeżdża na wakacje, a ja robię mnóstwo głupich rzeczy. Ale skoro nie wszystko złoto, co się świeci, więc i nie wszystkie z pozoru głupie decyzje okazują się takimi w ostateczności.

I w takich okolicznościach przyrody, na fali uwielbienia dla Alexandra Vlahosa nastąpiło moje spotkanie z Dorianem Grayem. A właściwie, z dość nietypową „adaptacją” jednego z klasyków literatury, która po ostatnim odcinku zostawiła mnie z jednym tylko pragnieniem: Więcej, chcę więcej!

19 stycznia 2013

22 grudnia 2012

Kocham pana, panie Vlahos

Świat jakoś postanowił nie ulec zagładzie dnia wczorajszego, ale za dwa dni i tak będzie apokalipsa. Przynajmniej w merlinowym fandomie, bo w Wigilię światło dzienne ujrzy ostatni odcinek, który ma dać odpowiedzi na wszystkie pytania. I zadowolić większość fanów, ale owa większość i tak wieści koniec świata, albo przynajmniej najgorsze święta w historii. Ale zawsze przecież można tego końca uniknąć padając wcześniej na zawał lub apopleksję w wyniku czytania i oglądania kolejnych zajawek tego, co się w ostatnich odcinka ma wydarzyć.
Ja swoją prywatną apokalipsę z powodu zakończenia piątego sezonu zaliczyłam już w sierpniu (szczegóły tu), więc w chwili obecnej czuję się zwolniona z obowiązku darcia szat i lamentacji. Zamiast tego zaliczam radosny zaciesz i mam pierwsze objawy kolejnego ataku fangirlizmu. Tym razem obiektem uwielbienia został Alexander Vlahos, czyli Mordred z najnowszego sezonu Merlina. Jest uroczy i czarujący, idealnie nadaje się do roli czarnych charakterów, a poza tym ma fantastyczny głos. W zawiązku z tym w chwili obecnej zapoznaję się z jego dorobkiem zawodowym i jaram się zapowiedzą najnowszego serialu, który ma wystartować w styczniu.

Cztery wcielenia Alexandra Vlahosa.
Jak mnie któregoś dnia przez Merlina zamkną w zakładzie bez klamek, to znajdę osobę odpowiedzialną za obsadę tego serialu i pozwę za trwały uszczerbek na zdrowiu, bo to już trzeci aktor z tego serialu który wylądował na liście "koniecznie muszę obejrzeć wszystko w czym gra". Tych którzy są poziom niżej, czyli "ciekawe gdzie grał jeszcze" wolę nie liczyć.