26 listopada 2015

Misja na Marsa: Rok (trzeci), którego nie było...

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nadal żyję i miewam się nawet całkiem dobrze. Tylko pisać mi się przez ostatni rok nie chciało. I w sumie nadal za bardzo nie chce, ale gdzieś powoli zaczyna pojawiać się tęsknota za radosno-smętno-narzekającym paplaniem jakie zawsze było na tym blogu. A ponieważ marsjańskie odmęty skończyły w tym roku już trzy lata, więc przydałoby się jakieś podsumowanie. A skoro tego roku nie było, więc zamiast tradycyjnego podsumowania megalomański przegląd najlepszych (moim zdaniem) tekstów, jakie znalazły się na tym blogu. W liczbie sztuk dziewięciu. Po trzy za każdy rok.

Trzy… Dwa… Jeden… Start!

  • Folie à deuX – historia o tym jak wpadli my w łapy kosmitów (i pierońsko przystojnego agenta FBI) i jak z tych łap my uciekali (co łatwe to nie było i kilka lat potrwało).
  • Siódmy stopień doskonałości – czyli, dlaczego lata osiemdziesiąte to najlepsza epoka pod słońcem, a przy okazji o tym jak my się zakochali w siódmym właścicielu niebieskiej budki.
  • Gdzie jest Sherlock? – co robim, żeby oszczędzić sobie fandomowych cierpień i dlaczego zazwyczaj ponosim porażkę (przez co cierpim jeszcze bardziej).
  • Nihil novi sub sole – krótka historia z naszego żywota prezentująca jak wygląda on zazwyczaj, kiedy wrażeń i atrakcji mamy pod dostatkiem (i w nadmiarze).
  • Pisać, pisać mi się chce… – czyli żalim się na zły świat, i zastanawiamy się co nam spaczyło w dzieciństwie rozumek, bo normalni, to tak do końca to nie jesteśmy (i gwoli ścisłości nigdy być nie chcieliśmy, ale to już inna bajka).
  • Ja, czytelnik... – historia o tym jak zostali my książkoświrem i co jesteśmy w stanie przeczytać.

Udostępnij:

4 komentarze:

  1. Czytając to miałam wrażenie, że to blog Hiena;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Vampi ma rację - zapachniało Hienem.

    ale fajnie, że znów jesteś XD.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może Preity została uprowadzona i to nie ona pisze?! Ja tam wolę wpisy Jaram się... I gratzy za trzy lata życia w marsjańskich odmętach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nikt mnie nie porwał i nawet nie próbował, bo wyjątkowo nieznośna i humorzasta jestem ostatnio. To normalna zmiana osobowości, jaka ma miejsce raz na parę lat ;)

    A naśladowane Hiena wyszło zupełnie nieświadomie. Widać Hieni sposób wyrażania się jest bardzo zaraźliwy :)

    OdpowiedzUsuń